Dla Ciebie wszystko

Słońce na bezchmurnym niebie. Jak pięknie. Leżę na leżaku, a w odległości kilku metrów szumią delikatnie trzciny. Toń jeziora odbija słońce, a woda wręcz zaprasza, żeby się w niej wykąpać.
Nie ma prawie nikogo.
Wiatr porusza co chwila trzcinami, nie jest nachalny. Jest niczym szept ukochanej osoby. Chłodzi, przypomina o sobie. To taki moment, który można by spróbować ująć na zdjęciu albo w filmie. Można, ale po co? Nie odda tego, co się tutaj dzieje.
Jezioro nie jest małe, ale nie jest też duże. Pozwala zobaczyć, co się dzieje na drugim brzegu, ale nie na tyle, żeby rozpoznać twarzę osób tam się znajdujących.
Kilku ludzi w strojach kąpielowych kręci się po pomoście, ale z perspektywy leżaka w ogóle nie przeszkadzają. Jest cudownie. Jest tak, jak powinno być. Nic nie może zmącić tego spokoju. To mogłoby trwać wiecznie.

– Przepraszam – męski, intrygujący głos, prawie jak z oddali, a jednak blisko. – List do pani.
Biorę, machinalnie poprawiając przy tym stanik.
Mężczyzna dostarczający list jest wysoki, barczysty i opalony.
Twarzy nie widzę, bo stoi pod słońce i do tego jest w okularach słonecznych. Kąpielówki ma za to śmieszne, takie w koparki, koloru żółtego.
Zupełnie do niego nie pasują. Mógłby zmienić…
Otwieram kopertę. Nie spieszę się. Jestem w pełni skoncentrowana na tej czynności. Nie wiem, co tam może być. Nie pytam, od kogo i dlaczego ja. Biorę rzeczywistość taką, jaka jest. Nie dziwi mnie to.

Kartka jest ręcznie zapisana. Czytam. Trochę muszę ręką zasłaniać od słońca. Charakter jest staranny, a litery wyraźne.
„Chciałbym pójść z Tobą na czyjeś wesele. Tańczyć, pić, a potem zasnąć na Twym ramieniu. Widzieć, jak słuchasz muzyki i czytasz książkę.
Chciałbym obudzić się rano i zobaczyć, jak śpisz obok mnie.
Pić razem kawę i rozmawiać do rana. Pić razem kawę i nic nie mówić. Nie pić kawy i nic nie mówić, ale razem.
Chciałbym Cię przytulać każdego dnia”.

O proszę. Cichy wielbiciel. Jestem zaintrygowana, bo ładnie napisane, ale jednocześnie trochę zażenowana.
Co ten typ w żółtych kąpielówkach sobie myśli? Co to za odważne teksty? A może to nie on?
A może tak najpierw: „Jakiej muzyki słuchasz?”.
Ale jakie to ma w ogóle znaczenie?
Pan w żółtych kąpielówkach gdzieś poszedł. Nie mam zamiaru go szukać.

Jest tak miło. Można poleżeć i oddać się promieniom słonecznym. Tak, to jest to, o czym chcę teraz myśleć. Jak jest przyjemnie. Zamykam oczy i opieram głowę o leżak. List nie jest już tak ważny. Słońce łaskocze mnie po twarzy, a delikatny wiatr od jeziora łagodzi gorąc. Znów zajmuję się obserwacją linii horyzontu. Nic tam się nie zmienia. O, znów jakiś ptak przeleciał nisko nad wodą.
Czas na kąpiel. Idę w kierunku pomostu.

– Proszę się nie poddawać, kiedyś się uda – mówi zatroskana pani w recepcji do pana w żółtych kąpielówkach. – Nie wolno się poddawać.
– Dziękuję za dobre słowa, ale próbowałem już wszystkiego: zaskoczenia, szczerych wyzwań, owijania w bawełnę. Nie wiem, jak to mam zrobić – odpowiada jej.
– Proszę nie tracić nadziei, kiedyś się uda. Proszę tylko nie przestawać – dodaje pani w recepcji.

Osuszam włosy po kąpieli. Jestem mokra, ale to przyjemne. Słońce świeci i po chwili już mogę położyć się na leżaku.

– Proszę pani, już czas – dochodzi do mnie kobiecy głos.
Wstaję i idę do recepcji. Przy niej stoi facet w żółtych kąpielówkach. Z kimś mi się kojarzy, ale nie wiem dokładnie, o co chodzi.

Przyjmuję grzecznie podane pigułki i popijam wodą. Nie pamiętam, na co są, ale ten miły doktor mówi, żeby brać regularnie. Świat jest taki prosty i taki piękny.

Pan w żółtych kąpielówkach obserwuje ją, jak idzie do leżaka.
Czuje, że wie, dlaczego to robi.
Wie, że kiedyś się uda. Tak naprawdę nie wie, ale wierzy, że miłość jest wielka.
Miłość pokona wszystko.
Jego żona musi sobie kiedyś przypomnieć, jak wygląda jej mąż.

KONIEC

czerwiec 2014

Jeden komentarz do “Dla Ciebie wszystko”

Skomentuj Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *