Alternatywne zakończenie „Samotności w sieci”

ON: Jakubek w stresie pomylił tory. Rzucił się na jeden, a pociąg przejechał po drugim. Cała inteligencja na nic, gdy trzeba było użyć siły nóg, żeby się odbić i paść na dobry tor. Trochę poobijany wszedł z powrotem na peron. Facet na ławce cały czas tam siedział. Nawet nie miał zdziwionej miny. Po prostu patrzył na Jakubka.

Jakubek sądził, że nazywanie go „Ja Kubek” jest trochę protekcjonalne. Co prawda był chudy i miał też ucho (nawet dwa), ale żeby tak od razu do kubka? Nigdy jej tego nie powiedział. Tego właśnie żałował, rzucając się nie na ten tor, co trzeba. „Nie chcę być kubkiem”.

Poobijany i zdruzgotany faktem, że nawet zabić się nie umie, postanowił spróbować w inny sposób. Zapije się na śmierć. Gdyby Jim żył i chciał popełnić samobójstwo, na pewno wciągnąłby taką ilość kokainy, że wychodziłaby mu uszami. On jednak nie był Jimem. Był facetem z Polski. Facet z Polski zawsze pije. Zawsze dużo pije.

Znalazł w Monachium bar czynny dwadzieścia cztery godziny na dobę i rozpoczął trudny proces. Miał świadomość, że to nie potrwa jeden dzień. Będzie to musiał robić regularnie, za każdym razem przesuwając granicę. To ciężka praca przy tym piciu – pomyślał. Nie wzbudziło to jednak w nim współczucia dla alkoholików. On to zaplanował, oni szli na żywioł.
Po wypiciu kilku głębszych poczuł, że chyba nic z tego nie będzie, bo już teraz chciało mu się wymiotować. Może jednak spróbuje. Może po kilku kolejkach to uczucie minie.
ONA: Dziecko rosło i pochłaniało ją całkowicie. Kilka godzin snu było jak zbawienie, więc po co tu jeszcze rozmyślać? Mąż niby był czuły i opiekuńczy, ale to tak, jakby machał ręką po drugiej stronie kanionu. Nadal dużo pracował, a ona zajmowała się dzieckiem i domem. Miała wrażenie, że może on tego zawsze chciał. Może od początku miała siedzieć w domu i sprzątać, czekając, aż jaśnie pan i władca wróci z pracy? Tylko że on nie wracał. Jeśli wracał, to tylko po to, żeby pracować dalej w domu. Superważne projekty. Więcej pieniędzy, bo teraz mają dziecko. Żeby tylko niczego im nie zabrakło.

Nie bierze na ręce dziecka. Boi się. Kocha je. Widzę to. Ale mówi, że to na razie, bo boi się go upuścić.
Widzę w oczach. On cały czas myśli, czy to jego dziecko, czy nie.

Teraz nie ma siły tego zmieniać. Musi zająć się dzieckiem.
Ciekawe, co robi mój duży Jakubek? – tak pozwala sobie o nim pomyśleć. Szczególnie w czasie seksu z mężem to się przydawało. Mąż starał się, jak mógł, ale nie czuła tego tak, jak powinna. Jej ciało reagowało właściwie, ale ona na to patrzyła z oddali.
To tak, jakby rozumek przejmował stery. Rozumek teraz królował. Nawet nie miała czasu powalczyć. On zajął całe miejsce. Serce zajmowało się małym Jakubkiem.

Karmiła piersią, więc za dużo nie mogła wypić. Zresztą jak upiła się z rozpaczy w ciąży, to tylko się wszyscy na nią wkurzali. Nie zmienia to faktu, że upiła się i ryczała jak bóbr. Nie dało to wcale ukojenia. Tylko pustka została.

Dobrze, że nie ma czasu na myślenie. Cały czas pochłania mały Jakubek. Jest podobny do niej. Ma nadzieję, że nie z charakteru. Czasami chciałby wiedzieć. Który z nich? Ale czy to coś zmieni?

Pewna jest jednak, że Jakubek pokochałby małego Jakubka.
Czy mąż też by kochał, gdyby powiedziała mu, że to Jakuba?

Nadchodzi niespodziewanie. Karmi albo dziecko właśnie śpi. Sprawdza pocztę na komputerze albo myje naczynia. Zmieniła adres, żeby ją nie kusiło. I tak ją kusi. Nadchodzi pokusa, żeby napisać do niego.
Przeprosić, wytłumaczyć. Zrobić coś, co to wszystko naprawi. A potem mija pokusa.

Tej zimy, gdy mały Jakubek skończył rok, postanowiła. Odnajdzie go i porozmawia z nim. Jak dorośli ludzie. Ona mu to wytłumaczy. W każdym razie tak to sobie tłumaczy.

Podświadomie wie, że chce sprawdzić. Czy mogłaby jednak podjąć inną decyzję?
Odejść od chrapania przy pełni czy brudnych majtek na podłodze i skoczyć w nieznane?

Nie jest to łatwe. Nie pracuje tam, gdzie pracował, zmienił telefon. Próbowała napisać do niego maila. Po długim kasowaniu wyszło tylko: „Proszę, skontaktuj się ze mną”.

Cisza. Zaczyna mieć na tym punkcie obsesję. W skrytości wynajęła detektywa, żeby go odszukać.

Po tygodniu dostaje szoku. Detektyw go odnalazł… na cmentarzu.

Zmarł na marskość wątroby. Jak większość Polaków zapił się na śmierć.
Podobno taki zdolny, a przepił wszystko.
Podobno pił zawsze uśmiechnięty. Wszyscy to pamiętali.
To picie tak do niego nie pasowało.

Nawet nie płakała. Pozwoliła sobie dopiero na łzy po tym, jak rozwiodła się z mężem. Nie dała rady. Była nawet terapia. Czuła, że jest mu to w jakiś sposób winna. Terapia nie pomogła.

Teraz mieszka z dzieckiem u mamy. Dopóki rozwód się nie zakończy. Potem się zobaczy.
On będzie mógł widywać małego Jakubka. Czy jest ojcem? Nieważne, niech chociaż zagra tatę.

U mamy płakała. Nie chce jechać na cmentarz. Boi się, że mogłaby tego nie wytrzymać. Postarzała się bardzo. Czuje się też staro. Jest daleko przed czterdziestką, ale nie wygląda.

Czy mogło być inaczej?
Nigdy nie pozna odpowiedzi na to pytanie. Dobrze, że ma Jakubka.

KONIEC
sierpień 2014

Jeden komentarz do “Alternatywne zakończenie „Samotności w sieci””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *